W ramach naszego mini-projektu "25-lecie rozpoczęcia obrad Okrągłego Stołu" w górniczej miejscowości Tkibuli, liczącej
ok. 12 tysięcy mieszkańców przeprowadziłyśmy akcję mającą na celu zdobycie
informacji od poszczególnych osób, dające wespół możliwie jak najbardziej
szeroki obraz wiedzy i świadomości o wydarzeniach roku 1989 - w Gruzji (9 kwietnia - masakra pod parlamentem w Tbilisi) i innych republikach radzieckich oraz stosunku do
nich. W sumie przeprowadziłyśmy 3 dłuższe wywiady indywidualne wśród osób, które wiekowo
wpisywały się w grupę targetową (osoby cieszące się autorytetem w mieście oraz
adekwatną wiedzą i postawą obywatelską, które na przełomie lat 80-tych i
90-tych były studentami – a zatem stanowiły część najbardziej zaangażowanej w
demontaż Związku Radzieckiego grupy społecznej). Kolejnym krokiem było zaproszenie
do pomocy w realizacji projektu młodzieży,
urodzonej już po badanym okresie. Na zajęciach z Youth Clubem przygotowujących
do samodzielnego przeprowadzenia ulicznego sondażu społecznego, gdzie średnia
wieku to 16-18 lat, postawiłyśmy pytanie czym jest wolność i z czym się kojarzy (odpowiedzi bardzo różne - od dość zatrważających "komputer i internet" przez tbiliski "Plac Wolności" (gruz. Tavisuplebis Moedani) aż po "being a single" - ok, to już nasze asocjacje :D). Pytanie o wolność stało się wobec tego słowem-kluczem inwokującym tematykę wydarzeń ’89. Przy okazji, czerpiąc z naszej wiedzy uniwersyteckiej i doświadczenia zawodowego, wyjaśniłyśmy specyfikę gatunku dziennikarskiego
jakim jest wywiad. Całe kolejne zajęcia poświęcone zostały realizacji zadania w
terenie, dzięki czemu udało się zebrać reprezentatywny materiał reporterski (8
mini-wywiadów "ulicznych" oscylujących wokół podstawowych pytań).
Background historyczny: Gruzini byli tym narodem kaukaskim,
który jako pierwszy wysunął hasła emancypacyjne. Kraj ten, podobnie jak inne
republiki, formalnie odzyskał niepodległość wraz z rozwiązaniem ZSRR w grudniu
1991, ale to, na co szczególnie należy zwrócić uwagę to wydarzenia wcześniejsze
– droga do niepodległości przypadająca na lata aktywności Zwiada Gamsachurdii, prywatnie syna największego pisarza gruzińskiego - Konstantina (Okrągły
Stół-Wolna Gruzja) i działalność dysydencka, której owocem była demonstracja
kwietniowa w 1989 roku w Tbilisi. Władze komunistyczne Gruzji starały się
pacyfikować wzburzone nastroje społeczne, jednak dopóki wystąpienia obejmowały
środowiska akademickie i inteligenckie stosowano wyłącznie łagodne środki pokojowe. W
kwietniu 1989 r. Aleja Rustawelego (główna arteria Tbilisi) stała się miejscem
masowych demonstracji pod hasłami przywrócenia niepodległości (pojawiło się też wiele haseł w języku angielskim - symbol zwrotu ku Zachodowi). Wkrótce do studentów zaczęli przyłączać się
przedstawiciele innych grup społecznych, co ostatecznie sprowokowało centralę w Moskwie. W nocy
z 9 na 10 kwietnia 1989 na pokojową demonstrację uderzyły oddziały dowodzone
przez gen. Rodionowa. W starciach zginęło, najczęściej przez uduszenie gazami, prawdopodobnie 19 osób, w większości
– młode kobiety.
Wywiad nr 1 przeprowadzony z nauczycielką
gruzińskiego, filologiem rosyjskim, która w roku ’89 przebywała we Władykaukazie, gdzie
przygotowywała swoją pracę dyplomową. Jej sytuacja była trudna, miała małe dziecko w dzielonym mieszkaniu i
obronę dyplomu na głowie. Pamięta wydarzenia, które z jej punktu widzenia były
posunięciem pochopnym, nierozsądnym i nieprzemyślanym. Polała się (przysłowiowa co prawda w tym przypadku) krew.
Uważa, że w czasach sowieckich Gruzinom żyło się z reguły dobrze, każdy miał
pracę, albo pracował w Moskwie, co nie było wówczas problemem (bo najważniejsze, że praca w ogóle była i przynosiła dochody), ludzi było stać na domy, mieszkania i życie na przyzwoitym poziomie, język gruziński obok
rosyjskiego miał swój zagwarantowany suwerenny i nietykalny status. Według Manany, państwo
najpierw musi osiągnąć dojrzałość ekonomiczną i być skonsolidowane
etnicznie, jeśli chce być podmiotem niezależnym.
Gruzja nie była wówczas jeszcze na to gotowa, o czym świadczy katastrofa
gospodarki i pogrążenie się w wojnach wewnętrznych w latach 90. Manana wiedziała
również o Polsce i Solidarności, był dostęp do transmisji telewizyjnych, miała
świadomość dużej zmiany dziejowej, ale ze względu na sytuację osobistą była
bardziej skoncentrowana na własnym życiu. Odniosłyśmy wrażenie lekkiej nostalgii
za czasami komunistycznymi...
Wywiad nr 2 z mężczyzną, który swego czasu pracował w
telewizji gruzińskiej pod "skrzydłami" ekipy Bidziny Iwaniszwiliego. W roku ’89 miał 22 lata, studiował w Kutaisi, informacje
o tym, co dzieje się w stolicy,
roznosiły się szybko, bo Gruzja to przecież mały kraj, więc każdy znał kogoś, kto
znajdował się bezpośrednio w epicentrum wydarzeń (jeżeli chodzi o to co się
działo w Polsce czy w innych republikach, Gruzinów to raczej nie interesowało,
bo było „daleko” i nie czuli jednoczącej więzi sprawy, zajmowali się sobą). Podobnie
jak Manana, uważa, że demonstracja kwietniowa w Tbilisi była efektem kuli śnieżnej,
rozdmuchanych nastrojów anarchistycznych i tzw. „magii tłumu”, zmiany powinny
były zajść pokojowo, ale Gruzini nie znają sztuki negocjacji, są zbyt wybuchowi.
Ponadto kompletnie nie byli gotowi na wolność, „głupieli” przez nadmiar
wolności, byli nią przytłoczeni, co unaoczniło się w latach 90. Valery użył ciekawej
figury retorycznej – wolność była w te dni na siłę wyciskana przez oszalały
tłum jak pasta z tubki pasty do zębów – nie możesz jej wepchnąć z powrotem,
jest już za późno, stąd pewne zmiany, które zaszły tak błyskawicznie były nie do cofnięcia.
Darmowa edukacja, darmowa służba zdrowia, dbałość o miasta (teraz wszędzie ruiny, nawet w Tbilisi, tzw. architektura podwórkowa, poza oczami co mniej ciekawskich turystów), masowość miejsc pracy (celowo
tworzone miejsca pracy po to tylko, aby ludzie mieli pracę i mogli zarabiać
pieniądze, nawet jeśli owa praca była błaha i w istocie rzeczy zbędna) –
wszystko to, wg niego zostało zaprzepaszczone, a początek lat 90. to był chuligański koszmar. Większość ludzi pod koniec lat 80., nie zdawała sobie w ogóle sprawy z tego, co się dzieje, bezmyślnie zlewała się z tłumem protestujących i ta ignorancja była ich
zgubą, której później żałowali.
Wywiad nr 3 z szefową organizacji pozarządowej. Keti jak pozostała dwójka, pod koniec lat 80. również była studentką, kończyła uniwersytet, generalnie miała świadomość rangi
wydarzeń, które działy się na jej oczach (transmisje w TV), ale nie przywiązywała do tego wagi,
była raczej indyferentna ideowo i nie zajmowała się polityką. Stwierdziła, że „na
mieście” raczej też nikt nic nie będzie miał na ten temat do powiedzenia (ale na
szczęście się myliła).
Sondaż społeczny: pytania zadawaliśmy w języku
gruzińskim, nagrania z użyciem dyktafonu lub kamery. Pojawiały się osoby wśród
ankietowanych, które wiedziały co się działo w tych decydujących miesiącach roku ’89 w Tbilisi,
ale zdecydowanie odmówiły komentarza, a tym bardziej wystąpienia przed
„kamerą”, mimo zapewnień, że nie „pójdzie to w świat”. Ludzie wiedzieli, że na
Rustaveli padły ofiary, że wojsko radzieckie brutalnie rozprawiło się z
demonstrantami, i uważają zgodnie, że był to czarny punkt na mapie historii
Gruzji. Nic więcej do dodania. Młodsi, którzy byli wówczas małymi dziećmi lub których w ogóle nie było
jeszcze na świecie, zazwyczaj (ale z ratującymi honor społeczności wyjątkami) nie mają pojęcia co szczególnego miało miejsce 9 kwietnia
1989 roku, nie wspominając nawet o Polsce i Okrągłym Stole. Nauka historii w szkołach pozostawia wiele do życzenia, czy też może to zjawisko bez "płci" narodowej, bo dotyczy bardziej pokolenia niż konkretnego narodu i jego systemu szkolnego? Otwarte pytanie.
Ofiary wydarzeń kwietniowych w Tbilisi:
Ofiary wydarzeń kwietniowych w Tbilisi:
Komentarz odautorski: Gruzini są porywczym narodem, pełnym temperamentu, dumy i o
niezwykle silnej tożsamości narodowej. „Robiąc swoje”, tj. podejmując bezprecedensową
walkę o niepodległość pod koniec lat 80. (głównie brać akademicka, studenci,
ludzie wykształceni), z pewnością nie oglądali się na inne narody, nie widać tu
inspirującego pierwiastka ruchu Solidarność. To, co działo się w Polsce
kiełkowało być może w wąskiej świadomości uczonej, akademickiej warstwy
społeczeństwa, ale ruch miał dużo szersze podłoże społeczne. Nie mniej jednak,
przytłaczająca większość społeczeństwa gruzińskiego ignorowała wydarzenia i nie
wnikała w politykę. Starała się być na bieżąco z informacjami, czytać prasę,
oglądać relacje z Rustaveli, ale bez wnikania w szczegóły, bez dywagacji
historiozoficznych, a tym bardziej bez jakiegokolwiek własnego angażowania się
w działalność dysydencką i „wywrotową”.
Niestety głodne lata miały dopiero nadejść...
Niestety głodne lata miały dopiero nadejść...


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz