Jest taki żart o
Mukhurze, słynącej głównie z pięknego wodospadu, zlokalizowanego tuż przy drodze (niestety mamy teraz suszę
i wodospad pozostaje niemy, ale wrzucam archiwalne foto, wodospad ma 70 m wysokości i wypływa z jaskini), mówiący o tym, że Krzysztof Kolumb to tak
naprawdę chciał dopłynąć do Mukhury, ale mu nie wyszło (co z tego, że
do morza kawałek) :D. Od samego początku pobytu w Tkibuli, słyszałam
szalone historie z udziałem mieszkańców tej niepozornej wsi,
które świadczyły o ich barwności i niepospolitości (jeden z nich, wedle gminnych plotek, wymyślił onedgdaj na swoje
potrzeby zastraszania ewentualnych konkurentów w walce o leśne skarby przyrody, bajkę o wielkich wężach
czatujących w okolicznych lasach, aby mieć swoją miejscówkę grzybobrańczą na
wyłączność - przez lata tutejsi naukowcy zjeżdżali się zafascynowani odkryciem bez pokrycia :D). Stąd, moja ciekawość osiągnęła apogeum i trzeba było sprawdzić u
źródła na ile owe zabawne opowieści mają swoje odzwierciedlenie w tzw. realu. W związku z implementacją
pożegnalnego (za ponad miesiąc powrót do Polski!) projektu zebrania, usystematyzowania i ostatecznie - naniesienia na mapę mniej znanych atrakcji turystycznych naszego
regionu Okriba (gruz. kreba - spotkanie, zebranie) wreszcie nastąpił ten dzień, gdy zasiedliśmy w niezastąpionej Ładzie Nivie (która zresztą sama jest legendą) i pojechali!
Suszenie jabłek:
Słodkie domowe przetwory:
Niva wjedzie gdzie tylko chce :D
Mukhurski wodospad:
Sympatyczny starszy pan jest autorem piosenek - tutaj przy akompaniamencie gruzińskiego instrumentu narodowego - panduri:



























Brak komentarzy:
Prześlij komentarz