Z życia wzięte, ale troche jakby z „Nimfomanki" von Triera, wyrzucając jednakże wątek nimfomanii i zastępując go wątkiem testosteronizacji umysłów gru osobników płci męskiej (niezależnie od tego czy nadal żyją tu na co dzień czy wyemigrowali), wpływającym na komfort życia „zachodnich" kobiet w tymże kraju kwitnącego romansu.
Młody, wyględny (jak na tutejsze standardy troglodyckie) Gruzin, mieszkający wiele lat w NYC, siedzi sobie na plaży w Batumi w atrakcyjnym towarzystwie. Rozmawia sobie miło po angielsku z koleżanką, cudzoziemką, Europejką, która jakiś czas mieszka w Gru. Chłopak jest rozgarnięty, z dobrej rodziny lekarskiej, zachowuje dystans prawie-europejski, śmieje się z żartów na temat Gruzinów, z wierzchu - nie-creeperski, normalny, po prostu sympatyczny i odbiegajacy od tak dobrze znanego schematu...Czas upływa bardzo przyjemnie.
Rozmowa schodzi na tematy różnic międzykulturowych i problemow w komunikacji - robi się ciekawie, bo wszak dziewczyna ma wiele na ten temat do powiedzenia. Chłopak zdaje się rozumieć narzekania dziewczyny na wszędobylski maczyzm i współczująco kiwa głową na uwagę o tym, że lokalni mężczyźni (nieważne czy młodzi czy starzy, przystojni czy zakapiory) traktują obcokrajanki jako te wyzwolone, łatwe, zawsze chętne i doświadczone nie przymierzając - niczym wyuzdane dziwki z ulicy czerwonych latarni. Jasne, jeszcze gdyby chodziło tylko o samo myślenie to zarówno ona, jak i ja, czy inne moje koleżanki spoza Gru które los tu zesłał, miałybyśmy to szczerze gdzieś, niech sobie myślą co chcą, ale niestety to wyobrażenie owocuje bezpośrednimi, nieprzyjemnymi nieraz sytuacjami.
Koleżanka myśli, że chyba oto spotkała (co prawda znają się krótko) jedynego Gruzina na tym łez padole, który rozumie jej bolączki, traktuje równoprawnie, bez zaglądania w dekolt, jak człowieka, a nie przedmiot do wy...ania, normalnie rarytas w kraju kwitnącego romansu! To pewnie przez to, że chłopak wyjechał z kraju jak miał 15 lat, nie zdążył się zepsuć...
Zbliża się pora obiadu, koleżanka z - nazwijmy go - Giorgim (hehe) idzie na zakupy, by potem spokojnie sporządzić obiad w jego apartamencie przy plaży. Wracają. Ona robi sałatkę, on gdzieś się kręci obok, wychodzi na taras, zapala, raz zasuwa zasłony, raz odsuwa, to kładzie sie na łóżku, to siada, puszcza swoją ulubioną muzyke z kompa, prezentuje jej swoje muzyczne preferencje etc. Jest miło. Przyjacielska rozmowa, dobre jedzenie. Wakacje.
Siesta po obiedzie: ona siedzi przy stole w części kuchennej i kontempluje otoczenie. On coraz bardziej nerwowo kręci sie po pokoju, wykonuje telefony etc. Ona chce już iść ponownie na plażę, szkoda czasu. On - że jeszcze nie, że za wcześnie pływać po jedzeniu, że że że.. Po chwili wskakuje na łóżko, leży przy kompie, pokazuje sugestywnie dłonią na drugą część łóżka...
On: no chodź połóż sie obok, zrelaksuj sie, boisz sie czy co?
Ona: spoko, tutaj jest mi wygodnie
On: ale o co chodzi? dziwna jakaś jesteś...
Ona: dlaczego niby dziwna??
On: przecież nic ci nie zrobie a trzeba troche odpocząć od słońca, wrzuć na luz bejbe!
Znowu wstaje, zaczyna sie kręcić, zasłony są już znowu zasunięte... Półmrok, muzyka jakby wolniejsza...Ona nudząc sie dzwoni do koleżanki, z którą ma się umówić w Batumi (ze mną), rozmawia, śmiejemy się, plotkujemy (po polsku). On w tym czasie dalej się kręci coraz bliżej i bliżej niej. Ona kończy rozmowę ze mną.
On pochyla się nagle, żeby ją pocałować, ona w ostatniej chwili odsuwa się mówiąc „holaaaa!". On patrzy na nią z niezrozumieniem „przecież chce cię tylko pocałować mała, co robisz taki szum!". Siada z powrotem na łóżku, dzieli ich stół.
Ona: Giorgi, czy ty jesteś poważny, dosłownie przed chwilą rozmawaliśmy o tym jak bardzo nienawidzę takich akcji u Gruzinów! zresztą nie tylko u Gruzinów, sorry, ale mam pewne zasady...i na pewno uwierzę że to tylko pocałunek, przy tym zasłoniętym oknie zwłaszcza!
On: ale o co chodzi? dlaczego jesteś taka dziwna?
Ona: jeszcze raz powtórzę: mam zasady które i ciebie nie wykluczają! tak trudno to zrozumieć?
On: ja też mam zasady no i co z tego! nie podobam ci sie? myślałem że ci sie podobam! dlaczego zatem nie spędzić miło czasu?
Ona: chyba się nie dogadamy...nie masz dziewczyny, jak rozumiem?
On: mało jest tutaj dziewczyn tak atrakcyjnych jak ty... (a świstak sieeeeedzi...)
Ona: i tyle ci wystarczy? ważne żeby była w miarę atrakcyjna, i to wszystko?
On: ale ja ciebie nie rozumiem, o co ten szum, jesteś LESBIJKĄ??
TAKA sytuacja. Kobieto, NIGDY nie ufaj Gruzinowi!! Amen.
Tłumaczenie jakie zazwyczaj dostajemy: Gruzin jest tak pełen wigoru, tak jurny, że musi gdzieś tę swoją niewysublimowaną męską energię wyzwolić...Pewnikiem inaczej umrze z nadmiaru wyprodukowanego testosteronu...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz