Najpierw o mnie. Mój blog, moje zasady :D Tak się składa, że mam dość mocno "podbite" światłem, niebieskie oczy, rodzicom pewnie ciut za dużo dolało się krystalicznej jak łza wody Borjomi w akcie tworzenia. I mimo, że czasami mówią mi w Gruzji na dzień dobry niemal, że wyglądam jak "ich", jak swoja, to jednak oczami jestem się w stanie z tego "pomówienia" równie szybko wymigać. Po prostu - jakkolwiek blondy i rudości są na ulicach obecne, tak naturalnie błękitne oczy już raczej rzadko. Jeśli się pojawią - 80% szans, że posiadacz/ka jest innego pochodzenia etnicznego niż to dominujące u stałych mieszkańców Kaukazu. I 100% szans, że obdarzona takim kolorem oczu kobieta nie przemknie niezauważona, jakby pewnie sobie tego życzyła (ja zawsze sobie życzę, ale zazwyczaj mi nie wychodzi). Podczas 8 miesięcy przeżytych w Gruzji, zostałam w ten sam, niewyszukany sposób skomplementowana na temat moich oczu - nie przymierzając - setki razy. I - nie, nie spowodowało to renesansu mojej samooceny, którą mimo wszystko staram się opierać na czymś mniej powierzchownym i niezależnym od wewnętrznej pracy, a poza tym bądźmy szczerzy - co mi po takich komplementach kiedy wychodzą z ust podrzędnych typów, albo pań na straganie (z całym szacunkiem dla przemiłych pań). Dziś chciałam napisać pokrótce o kaukaskim typie urodowym w kontekście działań marketingowych stricte gruzińskich marek i modeli, którzy patrzą na nas z billboardów w kampaniach owych firm, oczywiście w obrębie dużych miast, Tbilisi, Kutaisi lub Batumi.
Zatem "co" nam chodzi po ulicach? Młode Gruzinki zwykle mają piękne, długie, wypielęgnowane włosy w odcieniu od ciemnego blondu przez brąz po czerń, co stanowi ich wielką zaletę, nieco dłuższy nos, dość ostre, wyraziste rysy twarzy (wysokie kości policzkowe) dodatkowo podkreślane jaskrawą szminką i z reguły ciemne oczy. Makijaż jest najczęściej mocny. Według mnie również zdecydowana większość może się poszczycić bardzo jasną lub wręcz mleczną karnacją - też na plus. Osobiście, jako koneserki piękna, w ich urodzie brakuje mi "finezji", delikatności, zwiewności, są jakby trochę "grubo ciosane" w swoich rysach, mimo zgrabnej zazwyczaj sylwetki. Generalnie są zadbanymi i nowoczesnymi z wyglądu kobietami, chociaż dla takich np. Paryżanek z ich wypracowaną naturalnością pewnie byłoby to zadbanie przerysowane i w złym guście (makijaż). To co spostrzegłam w ich ogólnym zachowaniu, nazwijmy to - "publicznym", to również fakt, że są wyciszone, skupione i zadumane, jakby - skierowane do środka. Niestety, im dalej w las tym gorzej. Starsze kobiety, już oczywiście po urodzeniu dzieci, "odpuszczają", tyją niemiłosiernie (chociaż wciąż im daleko do Amerykanek), lekceważą swoje zdrowie i wygląd, przestają kompletnie o siebie dbać nawet w bardzo podstawowym zakresie. Temat dotyczący wizerunku osób przedstawianych na ulicznych billboardach, chociażby w metrze tbiliskim i innych "węzłach komunikacyjnych", podsunęła mi siostra podczas wizyty, którą uderzyło to, jak bardzo niegruzińskie typy urody są na nich reprezentowane, bliższe tym znanym nam z ogólnie pojętego "Zachodu".
Salome Chelishvili (miss Gruzji 2005)
Piosenkarka (genialna) Ketevan Melua:
Zatem "co" nam chodzi po ulicach? Młode Gruzinki zwykle mają piękne, długie, wypielęgnowane włosy w odcieniu od ciemnego blondu przez brąz po czerń, co stanowi ich wielką zaletę, nieco dłuższy nos, dość ostre, wyraziste rysy twarzy (wysokie kości policzkowe) dodatkowo podkreślane jaskrawą szminką i z reguły ciemne oczy. Makijaż jest najczęściej mocny. Według mnie również zdecydowana większość może się poszczycić bardzo jasną lub wręcz mleczną karnacją - też na plus. Osobiście, jako koneserki piękna, w ich urodzie brakuje mi "finezji", delikatności, zwiewności, są jakby trochę "grubo ciosane" w swoich rysach, mimo zgrabnej zazwyczaj sylwetki. Generalnie są zadbanymi i nowoczesnymi z wyglądu kobietami, chociaż dla takich np. Paryżanek z ich wypracowaną naturalnością pewnie byłoby to zadbanie przerysowane i w złym guście (makijaż). To co spostrzegłam w ich ogólnym zachowaniu, nazwijmy to - "publicznym", to również fakt, że są wyciszone, skupione i zadumane, jakby - skierowane do środka. Niestety, im dalej w las tym gorzej. Starsze kobiety, już oczywiście po urodzeniu dzieci, "odpuszczają", tyją niemiłosiernie (chociaż wciąż im daleko do Amerykanek), lekceważą swoje zdrowie i wygląd, przestają kompletnie o siebie dbać nawet w bardzo podstawowym zakresie. Temat dotyczący wizerunku osób przedstawianych na ulicznych billboardach, chociażby w metrze tbiliskim i innych "węzłach komunikacyjnych", podsunęła mi siostra podczas wizyty, którą uderzyło to, jak bardzo niegruzińskie typy urody są na nich reprezentowane, bliższe tym znanym nam z ogólnie pojętego "Zachodu".
Salome Chelishvili (miss Gruzji 2005)
Piosenkarka (genialna) Ketevan Melua:
W Gruzji jest kilka naprawdę potężnych marek rodzimych, które ekspansywnie dryfują w stronę rynków europejskich, zresztą - często z niemałym sukcesem. Jak w każdej stolicy na świecie, i w niemal każdym państwie, również i tutaj obecny jest (wciąż rozbudowujący się) segment reklamowy, marketingowy i PR-owy. A o wykorzystaniu w tym wszystkim social mediów chyba moglibyśmy się wiele nauczyć od gruzińskich specjalistów, którzy bodajże największy nacisk kładą na promocję swoich produktów oraz realizację planów PR-owych właśnie w kanałach typu Facebook, wręcz okupowanych przez młode pokolenie (absolutną normą jest posiadanie smartphone'a i bezproblemowy dostęp do internetu z każdego miejsca w kraju). Jednak, to co podpowiada moja wiedza na temat promowania marek w danym regionie, to potrzeba ścisłego dopasowania, skrojenia na miarę docelowego klienta, występujących w reklamach TV lub na banerach aktorów czy modeli, celem wywołania efektu identyfikacji i sympatii wobec marki i jej asortymentu. Oczywiście nie jest to święta zasada, lecz moje rozumienie marketingu w tym zakresie. Jak to wygląda w Gruzji? Otóż jedyną firmą, która moim zdaniem z takiego zadania się wywiązuje i nie "bałamuci" hollywodzkim uśmiechem zapożyczonej skandynawskiej gwiazdy jest jeden z większych gruzińskich banków - Bank of Georgia. Lica bardzo przyjemnie gruzińskie, więc nic mi tu nie zgrzyta ;):
W zasadzie i ta pani w reklamie popularnej, ekskluzywnej marki wina Badagoni mogłaby chyba uchodzić za "swoją" w Gruzji, gdyby nie włoszczyzna pod spodem, powodująca lekkie drganie podświadomości niepewnej co do jej autentycznego pochodzenia:
A teraz pozwolę sobie zaprezentować przykłady gruzińskiej, wielkoformatowej myśli marketingowej, odbiegające od mojej linii rozumowania, przedstawionej wyżej. Nie twierdzę, że są gorsze, ale po prostu jakieś za bardzo europejskie, z tymi europejskimi czy wręcz amerykańskimi aparycjami, stąd - sztuczne i trochę "oszukańcze". Tym bardziej, że nie są wystawiane w Mediolanie czy Nowym Yorku, ale u siebie - w takim Tbilisi czy nawet Chiaturze (hahah). Wśród nich znajdziemy tuzy gruzińskiego biznesu, starych wyjadaczy, magnatów i często - monopolistów danej branży, bez wchodzenia w szczegóły na pieniądzach jakiej proweniencji owe kapitalistyczne nowotwory wyrosły. Mamy tutaj zatem branżę FMCG - słynne Borjomi oraz Natachtari (znane głównie z produkcji smakowej lemoniady, gruzińskiego odpowiednika "Coca-Coli"), TBC Bank, druga co do wielkości instytucja finansowa w Gruzji oraz Magticom, drugi obok Geocell największy operator telefonii komórkowej w kraju. Jakoś kobiety w kaukaskim typie urodowym dało się umieścić w reklamach (tych wyżej, bo na dole będzie już bardziej "uniwersalnie"), trudniej poszło z mężczyznami, którzy wydają się raczej ściągniętymi z londyńskiego baru wyspiarzami niż Gruzinami - może po prostu statystyczne "Gruziny" nie nadają się do pokazywania na wielkim formacie. W sumie może racja ;) Nastolatki z billboarda operatora telefonicznego (drugie zdjęcie w kolejności) też jakby bardziej amerykańskie...
I statystyczna męska prawda wizualna w GE (co prawda znany fotograf, no ale pasuje ;)
Jest oczywiście duże prawdopodobieństwo, że przesadzam, że nie ma "rasy kaukaskiej", i że to w sumie nieważne kto występuje w reklamie, bo to przecież świat przedstawiony i wyimaginowany, zwykły świat reklamy, dmuchanej bańki, nie mniej wydaje mi się, żyjąc tu już trochę i obserwując ludzi, że istnieje pewien statystyczny zestaw cech, które wyróżniają urodę Gruzinów. Poza tym, z tego co wywnioskowałam z rozmów, Gruzinki nie są szczególnie zadowolone ze swojego wyglądu i mają duży problem z samoakceptacją, zwłaszcza w dobie bombardowania wzorcami wychudzonego, platynowego piękna z tzw. Europy czy Stanów. Tłumaczy to też olbrzymia popularność operacji plastycznych, o czym już kiedyś pisałam. Z kolei panowie są w sobie bezkrytycznie (i oczywiście zazwyczaj niesłusznie) zakochani, świetnie czując się w swojej zbroi macho, nawet kołysząc pokaźnym brzuchem. Może zatem gruzińscy reklamiarze na usługach wielkich korporacji chcąc się przypodobać społeczeństwu, zwłaszcza żeńskiej jego części, kreują jedynie wizerunek chciany, a nie zastany, bez odwołania się do otaczającej rzeczywistości? I może dlatego od czasu do czasu na królową piękności wybiera się "bardzo" gruzińską w urodzie kobietę z prawdopodobnymi, słowiańskimi dodatkami genetycznymi ;)):
Tamar Shedania:
Janeta Kerdikoshvili:












.jpg)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz