Tak się złożyło, że inauguracja naszego projektu artystycznego Before I Die Wall, nad którym pracowałyśmy kilka dobrych miesięcy, przypadła w moje urodziny, 9 marca. Ok, wróć - bardzo chciałam, żeby start projektu-pupilka zsynchronizował się z oficjalnym dniem mojego osobistego jubileuszu i tak też się stało, dopięłam celu. Chciałam, bo bycie częścią międzynarodowego, ogólnoświatowego projektu street-artowego i społecznego, któremu życie dała Candy Chang parę lat temu w Nowym Orleanie, chodziło mi po głowie od dawna, zyskując po drodze postać małego marzenia (dużym jest przebiegnięcie maratonu, raz już byłam blisko), które
równie dobrze mogłam zapisać na tablicy. Zabawne, że dokładnie rok temu pisałam o projekcie w ramach mojej współpracy z kampaniespołeczne.pl, zupełnie
nie spodziewając się, że za 12 miesięcy sama pokieruję akcją lokalnie i to na
dodatek w innym kraju, wklejam zatem link do pamiętnego tekstu, niechże posłuży za sentymentalny wstęp:
http://www.kampaniespoleczne.pl/projekty_zaangazowane,5526,marzenia_wypisane_kreda_na_murze
Okazja dołożenia własnej cegiełki do globalnej akcji, nazwanej przez prasę - jedną z najbardziej owocnych i ciekawych kampanii społecznych w historii (na pewno o najszerszym zasięgu), trafiła się tutaj, w Gruzji, co było tym większym wyzwaniem (obca mentalność, inny język, problemy ze zdobyciem niezbędnych materiałów, przeciągające się rozmowy z autochtonami dotyczące logistyki, nieufność lokalsów), a co za tym idzie - daje większą frajdę i satysfakcję z wykonanego ostatecznie zadania. Już po ceremonii otwarcia, która odbyła się w starym miejskim amfiteatrze (nie umniejszając - "Tkibulan Forum Romanum"), jesteśmy właśnie w trakcie przeprowadzania eksperymentu w Tkibuli, po czym, naszym celem, zgodnie z koncepcją mobilności projektu, będzie wysłanie tablicy w podróż po miastach Gruzji (jeśli małe tkibulskie "przestępczyki" i chuligany całkowicie nam jej nie zaprzepaszczą i będzie się jeszcze do czegoś nadawała). W przygotowanie tablicy włożyłyśmy sporo serca, czasu i zachodu własnego oraz innych "aktorów" na scenie (którzy chociażby podawali nam w ostatniej chwili przez marszrutkę w Tbilisi kolejną białą farbę w sprayu do robienia napisów, gdy nieoczekiwanie skończyły się zapasy bez możliwości ich uzupełnienia w naszej niedoasortymentowanej pustyni cywilizacyjnej).
http://www.kampaniespoleczne.pl/projekty_zaangazowane,5526,marzenia_wypisane_kreda_na_murze
Okazja dołożenia własnej cegiełki do globalnej akcji, nazwanej przez prasę - jedną z najbardziej owocnych i ciekawych kampanii społecznych w historii (na pewno o najszerszym zasięgu), trafiła się tutaj, w Gruzji, co było tym większym wyzwaniem (obca mentalność, inny język, problemy ze zdobyciem niezbędnych materiałów, przeciągające się rozmowy z autochtonami dotyczące logistyki, nieufność lokalsów), a co za tym idzie - daje większą frajdę i satysfakcję z wykonanego ostatecznie zadania. Już po ceremonii otwarcia, która odbyła się w starym miejskim amfiteatrze (nie umniejszając - "Tkibulan Forum Romanum"), jesteśmy właśnie w trakcie przeprowadzania eksperymentu w Tkibuli, po czym, naszym celem, zgodnie z koncepcją mobilności projektu, będzie wysłanie tablicy w podróż po miastach Gruzji (jeśli małe tkibulskie "przestępczyki" i chuligany całkowicie nam jej nie zaprzepaszczą i będzie się jeszcze do czegoś nadawała). W przygotowanie tablicy włożyłyśmy sporo serca, czasu i zachodu własnego oraz innych "aktorów" na scenie (którzy chociażby podawali nam w ostatniej chwili przez marszrutkę w Tbilisi kolejną białą farbę w sprayu do robienia napisów, gdy nieoczekiwanie skończyły się zapasy bez możliwości ich uzupełnienia w naszej niedoasortymentowanej pustyni cywilizacyjnej).
Idea projektu: stawiamy tablicę kredową (lub malujemy ścianę budynku za pozwoleniem zarządców miasta) w centralnym miejscu z zapewnionym regularnym ruchem pieszych. Na ścianie widnieje duży tytuł: Before I Die...oraz cała sekwencja pieczątek o treści: Before I Die I want...", co jest niemym wezwaniem dla przechodnia o dopisanie własnej odpowiedzi za pomocą kolorowej kredy. Wychodząc
naprzeciw zróżnicowaniu w zakresie znajomości języków obcych w Gruzji,
zrobiłyśmy tablicę w wersji dwustronnej - można zarówno wyrazić swoje pragnienia w języku gruzińskim (co jest znaczenie częstsze w przypadku Tkibuli) lub w języku angielskim (po drugiej stronie). Tablica została postawiona na okres około tygodnia (w zależności od pogody wydłużamy czas) przy głównym placu Tkibuli, pod teatrem. Start: 10 marca 2014 roku.
Na kilka dni
przed wydarzeniem przygotowałyśmy akcję
promocyjną – w kilku strategicznych miejscach pozostawiłyśmy ulotki z
informacją o projekcie i zaproszeniem na otwarcie oraz rozwiesiłyśmy plakaty.
Oczywiście, w kraju nieprzytomnie zakochanym w Facebooku, nie mogłybyśmy nic
wskórać bez utworzenia eventu w tym kanale i zaproszenia imiennego naszych
gości. Złożyłyśmy również wizytę u mera miasta Tkibuli, gdzie przy „prawie”
okrągłym stole wyjaśniłyśmy ideę projektu i uzyskałyśmy pełną zgodę i wsparcie
miejskich notabli.
Dzień ceremonii otwarcia zaczął się od poszukiwania męskiej ekipy do przeniesienia tablicy z naszego biura na scenę amfiteatralną pod Pałacem Młodzieży (w każdym mieście w Gruzji łącznie z Tbilisi można znaleźć tzw. pałace młodzieży, które często są siedzibami wyśmienitych szkół szachowych). Nieoceniony nasz przyjaciel, Giorgij, szef (i szach) miejskich wodociągów, dzięki któremu już nie mamy więcej problemów z niedoborem wody w mieszkaniu, posiadający najbardziej wypasiony (znaczy się największy gabarytowo) wóz w całym mieście został ku tej okazji wezwany i stawił się natychmiast. Dzięki naszym kochanym kolegom (tak, tak, są też fajni faceci tutaj, ale to rarytas i rzadkość na miarę białego kruka): Valeremu, Zazie (pieszczotliwie zwanym "Zazuna" = gruz.chomik), Guramowi, Avto i Giorgiemu udało się przetransportować tablice i przygotować scenę. Niestety, mimo że pogoda się poprawiła i wyszło piękne słońce, wiatr był niemiłosierny, więc na czas eventu musiałyśmy "zatrudnić" dwóch panów do trzymania tablicy, której niestabilność nie miała tego dnia szans z silnymi podmuchami. I tak kilka razy, korzystając z naszej nieuwagi, "ściana" nam z hukiem upadła, ale przynajmniej było śmiesznie (widok masowego ruchu naszych gości rzucających się ratować tablicę - bezcenny!);) Ostateczne miejsce, gdzie stanęła tablica - przed gmachem teatru, zostało już, rzecz jasna, przed podobnymi upadkami i niefrasobliwościami solidnie zabezpieczone.
Na ceremonii otwarcia opowiedziałyśmy krótko po gruzińsku o projekcie, jego proweniencji, zasięgu, ideach etc. Następnie na scenie wystąpił gruziński wirtuoz gitary i prywatnie nasz przyjaciel, Guram Beżanishvili, zwany "Czukczu" lub "Little Santa Claus", który w latach 70-tych frontmenował popularnej rockowej kapeli. Po oficjaliach przyszedł czas na wzniesienie toastu w tradycyjnych gruzińskich rogach za pomyślność projektu i zdrowie gości oraz krojenie pięknego (i zniewalająco pysznego) tortu z napisem "Before I Die..."(który nieoczekiwanie dla mnie przybrał postać urodzinowego ze świeczkami bezbronnymi wobec siły wiatru). Tort autorstwa naszej sąsiadki Mariki, miastowej specjalistki od tortów na wszelkie okazje. Poszły w ruch pierwsze wpisy na Tablicy. W międzyczasie mocno rozbawiona udzielałam wywiadu dla lokalnej TV (było już składanie zeznań po rosyjsku na policji, teraz trzeba postawić na karierę w gruzińskiej telewizji :D). LINK DO FILMU (materiał przygotowany przez Okriba News): https://www.youtube.com/watch?v=30HPZw5T76I&feature=youtu.be
Urodziny (pierwsze i raczej ostatnie w Gruzji) zakończyła spontaniczna supra w murach Pałacu Młodzieży przy pętach kiełbasy, stosie chaczapuri i lobiani oraz szklankach szampana (dla równowagi), podczas której wysłuchałyśmy pięknych, długich toastów (tamada, wznosząc swój toast, niczym Jared Leto po otrzymaniu Oscara, pamiętał także o newralgicznej sytuacji na Ukrainie) oraz gruzińskich pieśni przy akompaniamencie gitary. Same, na prośbę Gruzinów, sięgnęłyśmy po polski repertuar i zaśpiewałyśmy nieśmiertelne "Sokoły" oraz "Kołysankę dla nieznajomej".
Wiekopomny wywiad dla gruzińskiej telewizji. Pokażę kiedyś swoim dzieciom jak to się matka produkowała za granicą ;):
Skończone 29 lat, rozpoczęty kolejny projekt na skalę krajową! Więcej zdjęć akcji na naszej stronie na FB:
https://www.facebook.com/media/set/?set=a.667830353277465.1073741832.652995648094269&type=3
Tkibulskie gęsi z Central Staw także wygdakały swoje marzenie (każdy reprezentant ludzkiego gatunku bez wyjątku, jednocześnie mieszkaniec Tkibuli, upiera się i wmawia nam, że są to łabędzie, my jednak chyba trochę znamy się na zoologii) :D:
Urodziny (pierwsze i raczej ostatnie w Gruzji) zakończyła spontaniczna supra w murach Pałacu Młodzieży przy pętach kiełbasy, stosie chaczapuri i lobiani oraz szklankach szampana (dla równowagi), podczas której wysłuchałyśmy pięknych, długich toastów (tamada, wznosząc swój toast, niczym Jared Leto po otrzymaniu Oscara, pamiętał także o newralgicznej sytuacji na Ukrainie) oraz gruzińskich pieśni przy akompaniamencie gitary. Same, na prośbę Gruzinów, sięgnęłyśmy po polski repertuar i zaśpiewałyśmy nieśmiertelne "Sokoły" oraz "Kołysankę dla nieznajomej".
Wiekopomny wywiad dla gruzińskiej telewizji. Pokażę kiedyś swoim dzieciom jak to się matka produkowała za granicą ;):
Pierwsze dni projektu dzięki łaskawej, słonecznej i
wiosennej pogodzie zagwarantowały nam dobre nastroje i spory ruch przy tablicy. Większość zaangażowanych w udział w
projekcie stanowiła młodzież szkolna i
licealna wracająca ze swoich zajęć lekcyjnych, starsi podchodzili co prawda
zainteresowani, z lekka zawstydzeni i niepewni, wypytywali nas o akcję, ale
często, mimo naszych próśb, nie chcieli napisać swojego marzenia, zbywając nas
„to dla młodych, my już za starzy na to”. Nie mniej jednak pojawiło się kilkoro
odważnych seniorów, co nas bardzo ucieszyło. Pierwszego, najbardziej
intensywnego dnia, spędziłyśmy kilka godzin przy tablicy, wchodząc w interakcje
z mieszkańcami, usilnie ćwicząc swój gruziński i chyba zdobywając sympatię i
aprobatę dla naszych działań. W kolejne dni doglądałyśmy tablicy, pilnie śledząc zmiany, nowe wpisy,
dokumentując je i czyszcząc powierzchnię, robiąc miejsce dla nowych marzeń.
Oczywiście, jak można było się spodziewać, każda
akcja w miejscu publicznym wiąże się z mniej przyjemnymi sytuacjami,
którymi w naszym przypadku były wulgarne wpisy (usuwane tak szybko jak się
dało), wydrapane słowa/rysunki na tablicy czy notoryczne znikanie kredy. Projekt – lustro
odbijające marzenia i pragnienia społeczności lokalnych, wypadł ciekawie,
dowiedziałyśmy się więcej o naszych tymczasowych sąsiadach, teraz pora na inne
miasta, dzięki czemu na koniec, przed naszym wyjazdem z Gruzji, będziemy mogły
zrobić porównanie różnych regionów w które zawita nasza tablica z
wykorzystaniem socjologicznych metod badawczych. Jedyne na co liczymy to
szacunek Gruzinów wobec tablicy, aby jej stan nie pogarszał się drastycznie aż
do całkowitego unicestwienia oraz sumienna dokumentacja efektów przez inne
grupy projektowe, przejmujące tablicę w swoje czasowe posiadanie. Następnym przystankiem będzie Gori!!
Skończone 29 lat, rozpoczęty kolejny projekt na skalę krajową! Więcej zdjęć akcji na naszej stronie na FB:
https://www.facebook.com/media/set/?set=a.667830353277465.1073741832.652995648094269&type=3
Tkibulskie gęsi z Central Staw także wygdakały swoje marzenie (każdy reprezentant ludzkiego gatunku bez wyjątku, jednocześnie mieszkaniec Tkibuli, upiera się i wmawia nam, że są to łabędzie, my jednak chyba trochę znamy się na zoologii) :D:
























Brak komentarzy:
Prześlij komentarz