logo

logo
współpracuję z:

wtorek, 3 grudnia 2013

„Mama” ma wąsy a „deda” depiluje nogi – rzecz o zawiłościach języka gruzińskiego

Stało się. Nie ma odwrotu, gdyż zarówno Ola jak i ja, charakteryzujemy się determinacją, konsekwencją i....skłonnością do wpakowywania się w kłopoty. Ale bez obaw, zaraz wyjaśnię w czym rzecz ;) Kiedy przyjeżdżasz do obcego kraju wykonać ściśle określoną robotę, wiadomym jest, że aby zyskać przychylność lokalnej społeczności dla własnych projektów, planów i pomysłów (zaczynasz sobie bardzo szybko zdawać sprawę z tego, że nader ambitnych), co do których żywisz wielkie nadzieje, dobrze jest się z nimi (mieszkańcami) zaprzyjaźnić, zdobyć ich zwykłą, ludzką sympatię i aprobatę. A jak to zrobić? Oczywiście, ucząc się ich języka i starając się chociaż trochę porozumiewać na co dzień "po inszemu"! Jasne, że we Francji czy w Niemczech znajomość języka, ze względu na popularność ich występowania w europejskich programach szkolnych, prawdopodobnie na nikim nie będzie robić specjalnego wrażenia, ale w kraju kilkumilionowym (co automatycznie czyni jego język niszowym), posługującym się archaicznym (kilka wersji od czasu powstania w okolicach V wieku), unikalnym i bezapelacyjnie pięknym alfabetem, o niezwykle ciężkiej dla Słowian, ostro-charczącej (po prostu fucked up) pronuncjacji, wypowiedzenie nawet kilku prostych zdań jest w stanie rozbroić serca autochtonów. Natychmiast i na długo! 


Zanim przyjechałam do Gruzji, uczyłam się języka fonetycznie, trochę po omacku, wyłuskując co ważniejsze zasady gramatyczne. Wykułam też, mówiąc brzydko, na pamięć (nie znając jeszcze nawet alfabetu) parę mniej lub bardziej przydatnych zwrotów, chociażby (podaję fonetycznie): "Didebulia qartuli samzareulo" (Gruzińska kuchnia jest wspaniała), po które sięgam w trakcie supr i wszelkich około-kuchennych inicjatyw, czy robiące absolutną furorę absolutnie wszędzie i z miejsca wydobywające poczucie humoru oraz masę pytań od naszych rozmówców: "Me dżer gatchovebas ar vapireb" (Nie zamierzam na razie wychodzić za mąż). Salwa śmiechu gwarantowana! ;) Jest to jedyne zdanie po gruzińsku, które dzięki dziesiątkom powtórzeń, potrafię wypowiedzieć bardzo szybko i bez zająknięcia. 

Do rzeczy. Język gruziński jest najtrudniejszym językiem obcym jaki było mi dane przyswajać w całym moim życiu. Nauka idzie wolno, ale po miesiącu regularnych ćwiczeń pod okiem naszej niezastąpionej nauczycielki - Manany (zajęcia 3 razy w tygodniu po 1,5 godziny), mogę uczciwie stwierdzić (mimo wciąż występujących momentów bezsilności), że jakieś (z emfazą na "jakieś") efekty są! 

Mowa jest wielkim skarbem narodowym Gruzinów, ale znając jej stopień trudności, nie traktują jej ze śmiertelnie poważnym puryzmem i kaleczenie jest przyjmowane z dobrotliwą pobłażliwością. "Fajnie, że w ogóle próbujesz!” ;). Gramatyka jest poplątana i skomplikowana (ale logiczna!), a brak podziału na rodzaj męski i żeński nie stanowi przy tym przesadnie dużego uproszczenia. Bardziej juz jestem wdzięczna konstruktorom i architektom języka gruzińskiego za łatwą ortografię - pojedyńczy znak zawsze odpowiada jednej głosce (nie to co we francuskim na ten przykład!). Z drugiej strony jest to język bardzo spółgłoskowy, mocno "ściśnięty", zazwyczaj mało jest tzw. "powietrza" w słowach ewokowanego głównie przez samogłoski. Ponadto, istnieje kilka rodzajów, różniących się brzmieniowo i stopniem naładowania miękkością/twardością (ponoć, gdyż trudno jest Polakom wychwycić owe różnice ze słuchu i przekuć w odpowiednią wymowę) liter typu: "t", "p", "c", "k". Nie ma podziału na małe i duże litery, nawet w przypadku nazw własnych, jedynie niektóre literki pisane są nad, a inne pod linią. Odmiana czasownika to ucieleśnienie lingwistycznego piekła i dlatego czasem sprawia trudność nawet samym, co mniej lotnym, Gruzinom :D Serio!

Nie mniej jednak teraz, gdy poznajemy jakieś nowe słowo lub odmianę któregoś czasownika (np. paznokieć: prczchili), nie umieramy ze śmiechu i niedowierzania jednocześnie, bo słowo prawie wyłącznie spółgłoskowe nie robi już na nas takiego wrażenia jak na początku. Pewnie, widać, kwestia przyzwyczajenia. Uswoiliśmy nasze wyzwanie, które wcześniej wydawało się niemal górą lodową! No i kujemy to żelazo póki gorące, bo nauka języka, który prawdpodobnie nigdy nam się specjalnie nie przyda (w życiu zawodowym po wolontariacie), dostarcza nam po prostu czystej przyjemności pt. "sztuka dla sztuki", a jego próby wdrażania w codziennym życiu jest o tyle satysfakcjonujące, co spełniające funkcję zbliżania się "krok po kroku" do naszej, tkibulskiej mini-społeczności. ;)

Na koniec - powiadam Wam, uczenie się trudnego języka za pośrednictwem innego języka obcego (w naszym przypadku - rosyjskiego) jest hardcorowe, a jeszcze bardziej hardcorowe jest nauczanie języka angielskiego na poziomie początkującym za pomocą rosyjskiego i gruzińskiego (tak tak!!), co powoduje trwałe i nieodwracalne ubytki w mojej cienkiej tkance cierpliwości...Zdarza mi się na etapie w którym jestem obecnie, budować zdania złożone ze słów w języku angielskim, rosyjskim, gruzińskim i polskim :D

Nasze top-10 ulubionych słów i zdań w języku gruzińskim (fonetycznie):
·         szikriki (goniec)
·         pacacina (malutki, brzmi jak po włosku!)
·         cicibura (kasza gryczana)
·         prczchilebiis laqi (lakier do paznokci)
·         saavadmkhopo (szpital)
·         loti (pijak, tu - inne względy, praktyczne :D)
·         deda (mama)
·         mama (tato)
·         zghva (morze)
·         i absolutne hity (polecamy próbę wypowiedzenia):  
czven gvkhavs (my mamy); czven vcchovrobt Tkhibulszi (mieszkamy w Tkibuli).

Prosto z gruzińskiej głuszy, w której sypie, że hej (nas zasypie, umrzemy z głodu :/) pozdrawiają Sylwia i Ola! ;)

ps. wszyscy twierdzą, że i tak wyuczymy się po prostu imeretyńskiego dialektu niż prawdziwego, literackiego języka gruzińskiego (jeśli w ogóle), czyli że w Tbilisi będą się z nas śmiać z politowaniem, no trudno..;) Rednecks w wersji gruzińskiej! 
ps.2 wiadomość z ostatniej chwili: jest szansa że spędzimy prawosławny Nowy Rok (gruz. achali clis ghame) w Batumi pod niebem bogato upstrzonym fajerwerkami! (Gruzini darzą je wielką miłością, temat socjologiczny do rozgryzienia ;) AŻ CHCE SIĘ ZAŚPIEWAĆ:

https://www.youtube.com/watch?v=FmtuNjYV3c4

Poniżej próbka mojego pisma:


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz