logo

logo
współpracuję z:

piątek, 5 września 2014

Kilka subiektywnych porad dla podróżujących po Gruzji


  • Pora roku najlepsza na przyjazd do Gruzji pod względem termicznym - jeśli nie jest to uzależnione od innych czynników (konkretne odwiedziny, biznes, etc.) zdecydowanie sugeruję czas: druga połowa kwietnia-początek maja jeszcze przed większymi upałami - potem miejscami robi się nieznośnie (Megrelia, Kutaisi, Tbilisi, Rustavi, Batumi - tam przynajmniej jest morze..), a następnie wrzesień-październik, gdy fala gorąca opada, ale nadal jest przyjemnie i słonecznie. Wrzesień ponadto jest wymarzonym miesiącem na eksploracje Kaukazu - najbardziej stabilna pogoda, chyba że rozchodzi się o wyższe partie, wtedy lepiej lipiec-sierpień, kiedy pokrywa śniegowa jest znikoma lub lżejsza. Jeśli jednak uprzecie się na bardziej wakacyjny czas - czerwiec, lipiec, sierpień (i biorąc pod uwagę również to, że oczywiście turystów jest wówczas zatrzęsienie), to polecam bardzo wysoki filtr przeciwsłoneczny, lub wręcz bloker, lepiej być "niedopalonym" i normalnie funkcjonować niż spalonym na samym początku i cierpieć przez cały pobyt. A gdy celem jest białe szaleństwo - Gudauri na Gruzińskiej Drodze Wojennej czeka ;)
  • Planując podróż do Gruzji i logistykę przejazdów należy bezwzględnie wziąć pod uwagę parę rzeczy: jeśli wynajmujecie wóz - tylko w sprawdzonych firmach, nawet jak będzie drożej, uważać bardzo (!) na drogach, Gruzini jeżdżą jak szaleni, wyprzedzając na 10-go (serio), poza tym drogi są raczej średniej jakości i kręte; druga rzecz - może i na mapie Gruzja wygląda na maciupeńką, ale po prawdzie - te odległości w realu przekładają się na nieco większą jednostkę czasu bo: kraj jest górzysty prawie w całości, no i te wiejskie lub dziurawe drożyny...masakra..Kolejna sprawa - jeśli podróżujecie transportem lokalnym - czyli zazwyczaj minibusami tzw. marszrutkami, uzbrojcie się w cierpliwość, zmiany planów jazdy są na porządku dziennym, jak również czekanie na odjazd aż busik się zapełni. W razie choroby lokomocyjnej zalecany aviomarin - kierowcy i infrastruktura nie mają litości dla "mięczaków". W marszrutce przydadzą się też słuchawki i własna playlista (albo zatyczki do uszu), bo muzyka marszrutkowa jakoś łatwo wydobywa wszelakie, nawet uśpione migreny. Autostopowanie w Gruzji jest banalnie proste, ale tylko (TYLKO!) w towarzystwie mężczyzny
  • Jasne, że Gruzja kojarzy się z dobrym jedzeniem, które bywa nawet i wyśmienite, ale zanim rzucicie się na te wszystkie dobrodziejstwa stołu, polecam wyobrażenie sobie siebie - taki snapshot - cierpiącego na desce klozetowej (lub przy), której często w barach na odludziu brak, za to są dziury w ziemi (ale też i spotykane w Tbilisi - vide: stacja marszrutkowa Didube). Przestrzegam zwłaszcza przed tzw. adżaruli chaczapuri (placek z serem, rozbełtanym jajkiem i masłem), które jest supersmaczne, ale to pułapka, bo potrafi szybko zrewanżować się przyśpieszoną perystaltyką jelit. Niewarto. Uważać też z mięsem, bo jego przechowywanie w Gruzji pozostawia wiele do życzenia. Dokładnie myć owoce i warzywa przed konsumpcją i NIE pić wody z kranu - nie po to są te wcale dobre, tanie wody mineralne - Borjomi czy Nabeghlavi (zresztą w Polsce cholernie drogie), żeby narażać się na problemy żołądkowe. Za to pozwalam - hulaj dusza - korzystać z kraników z wodą źródlaną, które często można spotkać przy drogach. Chacha (gru-bimber) odkaża - fakt, ale tylko w małych ilościach :D i rzadko
  • Wiem, że gdy się po raz pierwszy jedzie do jakiegoś kraju trudno się oprzeć turystycznemu mainstreamowi i buduje się plan objazdowy (no chyba, że to statyczne all-inclusive urlopowe w spa-hotelach Batumi) w oparciu o najbardziej znane i popularne atrakcje. Jednak warto, zaprawdę warto, pofatygować się o głębszy research i wybrać miejsca nietuzinkowe z dala (jeszcze) od masy turystów. Polecam zatem: 
  1. Trekking górski w regionie Racha (urocze jeziorka położone wysoko i bez śladu cywilizacji);
  2. Bliską prawdziwego życia na gruzińskiej wsi agroturystykę w regionie Okriba (okolice Tkibuli), kilka sprawdzonych namiarów: http://tkibuli.net/en/index_activities.php?dzial=2&kat=9&art=13
  3. Trekking po rozłożystych górach Tuszetii, na granicy z Czeczenią - dla wytrwałych piechurów - przejście z Tuszetii do sąsiedniej Chewsuretii; 
  4. Park Narodowy Waszlowani - samo południe, cypel graniczący z Azerbejdżanem - bezkresne, surowe krajobrazy bez krztyny człowieka na horyzoncie ;);
  5. Wizytę w obserwatorium astronomicznym w Abastumani (region Samcche-Dżawachetia) - bo gwiazdy w Gruzji są takie, że woooow!!;
  6. Park Narodowy Mtirala zaraz koło Batumi z fragmentami lasów deszczowych (panuje tam specyficzny mikroklimat, powodowany stykiem mas powietrza górskiego i morskiego);
  7. Absolutny hit, chociaż trochę już oblężony (wciąż jednak mniej niż Wardzia) - miasto skalne w David Garedża - rzut okiem na bezkresy Azerbejdżanu;
  8. The purest taste of Batumi  - bo śmieszne jest i już :D (i KONIECZNIE nie wahać się przed wydaniem pieniędzy na pływanie z delfinami w lokalnym delfinarium - dla dzieci coś wyjątkowego, za co będą was kochać nawet mocniej ^^);
  9. Przecudny rezerwat przyrody Sataplia w okolicach Kutaisi ze starym drzewostanem kolchidzkim i odciskami dinozaurów;
  10. Kanion Martvili w Megrelii, kilkadziesiąt km od Kutasi - dla samego koloru wody i magii miejsca; 
  11. Dmanisi z ciekawymi wykopaliskami archeologicznymi. 

  • Latem uważać na węże w kompleksie klasztornym David Garedża, a w rejonach górskich - zwłaszcza w Swanetii - na olbrzymie owczarki kaukaskie (bywają milutkie, ale jak są w towarzystwie innych psów rozrabiają i wręcz "skaczą" na ludzi, co jest nie byle problemem, ze względu na ich ciężar). Nawet jeśli kochacie psy (jak ja! a na Kaukazie jest co podziwiać) - lepiej jednak trzymać się od nich z daleka, a już zwłaszcza od tych pasterskich (z "miastowymi" też ostrożnie bo mają pchły i mogą przenosić choroby)
  • Zachowanie kobiet w miejscach publicznych - NIE nawiązywać kontaktu wzrokowego z przypadkowymi mężczyznami na ulicy. Generalnie nie ma już jakiegoś większego zagrożenia napadem czy gwałtem, ale żeby nie musieć wysłuchiwać ich pitolenia, gdy się im będzie wydawać, że "mają szansę" (99% przypadków), lepiej sobie popodglądać elewacje budynków. Wciąż pokutuje tutaj stereotyp "Słowianki - cichodajki", o dziwo, jakimś cudem "dziedziczony" przez młodsze pokolenia chłopców
  • HAVE FUN! ;))            
Granie Tuszetii:


Niebo zlewa sie z ziemią w Rachy:


                                                     Piaskowe stepy Waszlowani:
                                                     

Lodowata woda Kanionu Martvili:


Ślady pierwszych ludzkich osad w Dmanisi:


Niebo nad Abastumani:


Deszczowe lasy parku Mtirala:





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz